Plemienne eksperymenty
Po rozpadzie Blind
Faith, której krótki żywot należy uznać za eksperyment raczej mniej udany, wypatrywano
kolejnych ruchów Gingera Bakera, Erica Claptona, Jacka Bruce'a i Steve'a Winwooda.
Pod koniec 1969 roku sytuacja była wściekle paskudna. Eric miał dosyć. Bruce
co prawda wydał solowy album, ale interesował go jazz. Traffic nie istniał.
Blind Faith spopielili się w sposób tak naturalny, że zabrakło ich własnych
komentarzy. Jedynie Baker czegoś szukał. Jego zainteresowania korzeniami muzycznymi
otwierały mu drogę do kolejnych pomysłów. Nie wiesz co grać, wróć do korzeni.
Tymi korzeniami dla Gingera Bakera były prymitywna muzyka afrykańska oparta
głównie na prostych instrumentach perkusyjnych, a także jazz, blues, soul i
folk. Skupiając wokół siebie garstkę instrumentalistów murzyńskich Baker chciał
spróbować, jak to zabrzmi. Początkowo mieli zagrać dwa koncerty, aby spróbować.
Tymczasem prasa i wytwórnie płytowe zwietrzyły kontynuację The Cream i Blind
Faith ruszając do boju. Nieoczekiwanie dla samych muzyków widownia bardzo ciepło
przyjęła afrykańskie eksperymenty Air Force. Afrykański jazz-rock spodobał się
szczególnie w wymiarze koncertowym, stąd pierwszy album zawierał muzykę na żywo.
Oprócz kilku instrumentalistów perkusyjnych, Ginger zgromadził w swoim zespole
m.in. gwiazdy jazzu (Phil Seaman, Graham Bond), dwóch członków Blind Faith (Steve
Winwood, Ric Grech) oraz muzyków chwilowo nieczynnego jazz-rockowego zespołu
Traffic (Chris Wood, Steve Winwood).
Pierwszy album uderzał świeżością brzmienia, choć koncertowe aranżacje były czasem mocno niedopracowane. Wszyscy jednak zgodnie uznali, że eksperyment udał się i powinien być kontynuowany. Nieoczekiwanie Air Force poszli w zupełnie innym kierunku, mianowicie w kierunku soulu, oddalając się wręcz w skrajnych przypadkach ku prostym i słodkim piosenkom sprzed 10 lat. Być może wpływ na to miała gruntowna zmiana muzyków którzy nagrywali drugi album, a może Baker chciał szukać inspiracji w bardziej współczesnej muzyce murzyńskiej. Faktem jest, że grupa nie wytrzymała narzuconego przez siebie eklektyzmu stylów muzycznych i zwinęła żagle po roku działalności. Niezbyt udany drugi album Air Force nie powstrzymał jednak Gingera Bakera przed kontynuacją afro-rocka, ale już pod innymi szyldami. Posunięcie, które wykonał zdumiało wszystkich. Pojechał samochodem do Nigerii, zbudował studio i rozpoczął nagrania z muzykami plemienia Yoruba. Tak narodziły się eksperymentalne zespoły pod nazwami: Drum Choir, Salt, Africa '70. Brak poważniejszych sukcesów spowodował, że Baker częściowo zarzucił takie projekty i skierował się ku fusion oraz bardziej atrakcyjnym materialnie projektom np. Hawkwind. Nie zapominał wszakże o muzyce afrykańskiej, a nawet szerzej etnicznej i często zapraszał do swoich eksperymentów muzyków z tej branży. Ciągle był aktywny muzycznie, występował z przeróżnymi grupami w różnych krajach, a jednocześnie uprawiał oliwki we Włoszech, hodował konie w Stanach i grał w polo w RPA.
Ginger to unikalna postać w historii rocka. Jego żywiołowy styl przełamywał wszystkie bariery, choć jedni go za to wielbią, inni mniej. Do historii rocka przeszły jego 20-minutowe solówki perkusyjne. Grał jak szaleniec i wdawał się emocjonalnie w każde uderzenie pałeczką. Pałeczki wykorzystywał także do wskazywania swojego stosunku do ludzi i rzucał nimi np. w policjantów. Nie potrafił pić piwa i grać jednocześnie, ale odrabiał straty między utworami. Zażywał duże ilości metaamfetaminy (nazwy uliczne speed, dope, crank, raw, tweak, glass, ice, crystal, tina) i z tego powodu każda jego dłuższa nieobecność była źródłem plotek o jego śmierci.
W latach 60-tych był czołową postacią brytyjskiej sceny rytm and bluesa i jazzu. Nigdy nie dostawał wskazówek jak ma grać. Aranżacje zawsze robił sam. Ciągle rozwijał swój zestaw perkusyjny i jego brzmienie. Jako pierwszy zaczął grać z dwoma bębnami basowymi. W okresie Blind Faith zaczął wzmacniać dźwięk perkusji przy pomocy mikrofonów. Wykorzystywał timpani, zestaw perkusyjny w którym wszystkie bębny (zwykle 4) stoją na gruncie na tej samej wysokości. Wykorzystywał także wiele instrumentów perkusyjnych rodem z Afryki, unikalnych nie tylko z nazwy. Obecnie jego gra na perkusji jest w dużym stopniu ograniczana przez artretyzm kolana.
O nim i Jacku Bruce'ie krążą niezwykłe opowieści. Podkreślają one często niezwykły dar muzycznego porozumienia, jaki łączył obu tych muzyków. Ginger ujął to oczywiście najprościej:
"Gramy razem muzykę, ale nie musimy ze sobą rozmawiać."
Recommended websites:
http://twtd.bluemountains.net.au/cream/ginger1.htm
http://www.angelfire.com/mac/keepitlive/drummers/Baker/baker.htm
http://musicbase.h1.ru/PPB/ppb8/Bio_871.htm
http://www.geocities.com/SunsetStrip/Palladium/2214/rgrec_b.htm
Thanks a bunch especially to Piotr Szymański.