Doborowe towarzystwo
W
przeciwieństwie do grupy Free, gdzie rzeczy biegły w sposób spontaniczny acz
niekontrolowany, kariera Bad Company była uporządkowana jak w żadnym zespole
rockowym lat 70-tych. Pod koniec roku nagrania albumu, na początku roku wydanie
albumu, na wiosnę duża trasa koncertowa, w lecie totalny odpoczynek. Skąd wziął
się ten wzorowy, aby nie powiedzieć pruski porządek u zespołu rockowego? Jest
jak zwykle kilka punktów widzenia.
Paul Rodgers należy do śmietanki wokalistów w historii rocka. Albumy Free udowodniły to i wyrzuciły go na powierzchnię. Już na początku lat 70-tych nikt nie podważał umiejętności Rodgersa. Jednak Free podcinali mu skrzydła i wszyscy zaczynali to widzieć. Nowy zespół miał usunąć dwie przeszkody. Pierwsza z nich to dominacja Andy'ego Frasera, a druga to niedypozycyjność Paula Kossoffa.
W Bad Company Paul Rodgers miał być i był osobą o decydującym głosie. Paul wyszedł z założenia, że jeśli chcą osiągnąć wielki sukces, nie mogą grać w narkotycznym odrętwieniu, nie powinni działać w sposób chaotyczny, wreszcie nie stać ich na wewnęrzne spory, które do niczego nie prowadzą. Strategia Paula została uzupełniona wysoce zorganizowanym menadżerem Peterem Grantem, który na przykładzie Led Zeppelin udowodnił światu muzycznemu, że talent muzyków powinien iść w parze z doskonałą organizacją ich działalności. Zespół tego typu to już instytucja, a w takim przypadku wszelki bałagan powoduje niemoc i bezradność, konsekwentnie wiodąc muzyków do upadku.
Każdy krok zespołu był więc bezwzględnie kontrolowany. Menadżer pilnował nawet progów podatkowych, których przekroczenie powodowało konieczność płacenia wyższych podatków. Kiedy dochody zespołu zaczęły niebezpiecznie wzrastać grupa natychmiast wyjechała do Kalifornii, aby ratować swoje dochody przed brytyjskimi urzędnikami skarbowymi. Proszę pamiętać, że często i gęsto muzycy rockowi płacili podatki rzędu 80%, a nawet 90%, jeśli ich dochody były wysokie. Skarbowe ucieczki do Stanów nie były rzadkie. Korzystali z tej opcji Led Zeppelin, korzystał też John Lennon. Publiczność brytyjska padła więc ofiarą własnego systemu podatkowego, gdyż Bad Company rzadko decydowali się na trasę koncertową we własnym kraju.
Muzycznie
Bad Company kontynuowali styl grupy Free, który okazał się ponadczasowy. Grupa
przeżyła czas rocka progresywnego, glam-rocka, punk-rocka, nowej fali, triumfalnie
powróciła na estrady w latach 90-tych i z powodzeniem występuje w nowym milenium.
Niewiarygodne, ale prawdziwe. Podstawę stylu grupy stanowił wiecznie zielony
blues ukryty w nowych aranżacjach, okraszony wybitnymi partiami wokalnymi i
przyprawami muzycznych stylów amerykańskich: country, soul, funky, południowe
boogie. Piosenki Bad Company urzekają prostotą, koniecznie umiarkowanym tempem,
stonowanymi solówkami gitarowymi, często podkładem swingującego fortepianu i
doskonałą współpracą perkusji z gitarą basową. Gitara solowa Micka Ralphsa wnosi
niewątpliwie swój styl, ale nie zapomina o oryginalnym gitarzyście Free, Paulu
Kossoffie, którego długie wibrujące dźwięki z łatwością można wyłowić w nagraniach
Bad Company. Teksty, podobnie jak u Free, pozbawione nadętych treści, najczęściej
rymowane, aby łatwiej się śpiewało na widowni, poruszające najprostsze życiowe
problemy, najczęściej związane z uczuciami lub ich brakiem. Najciekawsze są
dwa pierwsze albumy ze wskazaniem na drugi Straight Shooter, na którym można
znaleźć brylancik, nagranie Shooting Star, oddające klimat Bad Company w każdym
calu, a równocześnie oddające hołd wszystkim muzykom, których rock zaprosił
na włóczęgę po świecie i którzy skończyli przedwcześnie życie schwytani w kanaki
narkotyków.
Ralphs: "Jesteśmy tylko nowym zespołem brytyjskim, który przedarł się na rynek amerykański w wielkim stylu w ciągu ostatnich dwóch lat." (Geoff Brown, Running ahead of the pack, MM 17.01.1976).
Recommended websites:
http://www.badcompany.com/
http://www.allrightnow.com/fws/badcompany.htm
http://www.marstalent.com/bio_paul_rodgers.htm
http://www.rocknrollhell.com/badcompany/
http://www.epinions.com/content_4190937220
Thanks a bunch especially to Piotr Szymański.