Kwintesencja wymiotów heavy-metalu
Ward:
"Aston leży w północnej części Birmingham. Birmingham jest takie samo
jak Pittsbourgh czy Detroit. Jest pełne przemysłu. Robią tu samochody, pistolety,
pociski i wszelki metalowy sort. To rzeczywiście duży ośrodek przemysłowy. Podczas
II wojny światowej Niemcy wiedzieli co się dzieje w Aston, więc bombardowali
miasto. Dorastając w Aston można zobaczyć wiele domów, które zostały zniszczone,
ale nie całkowicie uprzątnięte. Kiedy dorastałem wychodziłem przez drzwi i były
tam zielone łąki na dwa lub trzy kwartały wypełnione tymi pozostałościami z
wojny. To było wszystko co wtedy znałem i myślałem, że są fantastyczne. To był
rejon bardzo surowy. Ludzie z Aston byli bardzo silni. Daliby największe pieniądze,
aby ich domy dobrze wyglądały. Frontowe drzwi w ich domach były nieskazitelnie
wypolerowane. W każdą sobotnią noc każdy Astończyk wart swojej ziemi mógł odwrócić
się i trzasnąć cię. To nie było zbyt przyjemne, naprawdę." (http://www.classicrockrevisited.com/Interviews04/billwardinterview.htm)
Robotnicza dzielnica, przestępczość, brak perspektyw na dostatnie życie... W takich warunkach dojrzewał bunt młodzieżowy końca lat 60-tych. Robotnicza Anglia pokazała pazur utalentowanej młodzieży, która z trudem musiała przebijać się do gwiazd. Ten trud zwracała w postaci agresji i negacji zastanej rzeczywistości. W bardziej surowej i obrzydliwej wręcz formie wybuchła w drugiej połowie lat 70-tych rodząc punk-rock. Muzyka i dochody z tej działalności stały się dla robotniczej młodzieży ucieczką od metalu do metalu, od metalowych fabryk do metalowych brzmień.
Osbourne: "Kiedy zaczynaliśmy, polegaliśmy jedynie na naszych instynktach, byliśmy zgrają facetów z przedmieścia, która desperacko chciała powiedzieć światu jak zła jest nasza sytuacja. Nie mieliśmy pojęcia ilu ludzi będzie w stanie odnieść się do naszych piosenek i muzycznych tematów. Wtedy świat miał wiele problemów. Na przykład w Ameryce był problem wojny, segregacji rasowej i ubóstwa. Teraz wiele z ówczesnych problemów ciągle występuje, ale ponieważ odniosłem sukces trochę mniej to dostrzegam." (Andrew Secher, Blask Sabbath interview: The Wizard Of Ozzy, Hard-Rock, 01.1979).
Wszyscy członkowie Black Sabbath wyrośli w Aston. Chcieli uciec od biedy i trudnego życia. Grali od młodych lat pracując jeszcze fizycznie, a gdy ich perspektywy zarobkowe na gruncie artystycznym zaczęły wyłaniać się ze smogu kominów Aston, ruszyli w zawodową przygodę. Klasyczny okres działalności Black Sabbath trwał of 1969 do 1979 roku. W tym czasie podstawowy skład nie uległ zmianie: Terry Butler, Tony Iommi, Ozzy Osbourne i Bill Ward. Koniec okresu klasycznego wiąże się z odejściem frontmana, Ozzy'ego Osbourne'a.
Osbourne: "Gdy żyjesz w biednej części miasta jak my wszyscy, istnieje pewien gniew, który wycelowany jest w kierunku bogatych i rządu. To była początkowa motywacja naszej muzyki. Szukaliśmy najsilniejszego sposobu pokazania naszej wrogości do władzy. Teraz kiedy mieszkam w ładnym domu, podróżuję odrzutowcami i wielkimi limuzynami w taki sam sposób ja stałem się typem osoby, której początkowo nienawidziłem." (Andrew Secher, Blask Sabbath interview: The Wizard Of Ozzy, Hard-Rock, 01.1979).
Muzyka Black Sabbath nawet na gruncie rockowym była oryginalna. Podstawowym wyznacznikiem brzmienia były ciężkie riffy gitarowe wyzwalane z niższego rejestru niż w większości grup tego typu. Motywy te grane w umiarkowanym tempie powodowały powstanie niezwykłej atmosfery zagrożenia i pierwotnego lęku. Tak właśnie zaczęli. Pierwszy album miał straszyć. W umysłach młodych ludzi miało dojść do styku surowej i ciężkiej muzyki, przejmujących demonicznych tekstów oraz psychologicznej otoczki strachu.
Początkowe aranżacje były szalenie proste, surowe, oparte głównie na riffach gitarowych i solidnej sekcji rytmicznej. Pierwszy album prezentował głównie gitarzystę Tony'ego Iommi, który popisywał się sporo, a w eterze leciały opowieści o zdumiewającym gitarzyście pozbawionym dwóch opuszków palców u prawej ręki. Palców, którymi musi naciskać struny na gryfie, gdyż jest leworęczny. Tymczasem fani zauważyli jeszcze kogoś w tym szalonym zespole. Wokalista Ozzy Osbourne miał fantastyczną barwę głosu i śpiewał wyjątkowo oryginalnie, czasem jałowo i bez wyrazu, ale pasowało to do wizerunku i brzmienia zespołu.
Po sukcesie pierwszego albumu przyszedł jeszcze większy sukces albumu Paranoid. Zespół powoli rezygnował z mrocznej otoczki strachu, a w zamian proponował mroczno - radosny dualizm. Więcej optymizmu, więcej humoru, ale ciężkie metalowe brzmienie zostało utrzymane. Album Paranoid tylko pozornie niczym nie różnił się od poprzednika. W rzeczywistości grupa dokonała wielkiego kroku naprzód głównie na gruncie muzycznym. Utwory stały się bardziej różnorodne w treści, muzyka bardziej wyrafinowana, a umiejętności indywidualne muzyków były tu bardziej nakreślone.
Rozwój muzyczny był faktem i trzeci album Master Of Reality potwierdzał to. Był jeszcze bardziej doskonały. Dobre pomysły, ciekawe linie melodyczne i królestwo riffów gitarowych. Grupa nie zmieniła brzmienia, gdyż miała wielką popularność. Czwarty album Vol.4 zwiastował jednak pewne zagubienie. Pomimo wzbogacenia brzmienia (melotron, coraz lepsze partie solowe) dawało się odczuć brak świeżości i powielanie pomysłów. Nic dziwnego, że kolejny album Sabbath Bloody Sabbath musiał pokazać coś nowego. Czuli to sami muzycy. Piąta płyta stanowiła nową jakość głównie z powodu instrumentów klawiszowych, na których grał zaproszony Rick Wakeman. Przełom był tak wielki, że krytycy zapominali o hard-rocku i zaczęli pisać o rocku symfonicznym. Oczywiście lekka przesada, ale dało się zauważyć że grupa czegoś poszukuje.
Album Sabotage był kontynuacją poprzednika i kto wie, czy nie najlepszym albumem klasycznego okresu działalności Black Sabbath. Oprócz hard-rocka zespół proponował jeszcze większe wykorzystanie instrumentów klawiszowych, w tym syntezatorów, co prowadziło do brzmienia bardziej orkiestrowego. Zwolennicy muzyki opartej na riffach gitarowych byli wściekli, ale muzyka zespołu była zdecydowanie ciekawsza i bogatsza. Zwieńczeniem tej płyty jest bardzo interesujący eksperyment łączący rockową gitarę z partiami chóru kameralnego (Supertzar).
Ostatnie dwie płyty klasyczne były słabsze. Zespół wyraźnie miał dosyć i brakowało pomysłów. Brzmienie straciło na bogactwie, zostało stonowane, a nawet sprowadzone do glam-rocka. Zanikały dni chwały.
Muzyka Black Sabbath to przede wszystkim ciężki rock, jedno z najcięższych brzmień w latach 70-ych. Co ciekawe, podobały się nie tylko utwory żywe i dynamiczne, ale także wolne i dostojne. Od początku patrzyli na rynek muzyczny nieco inaczej. Patrzyli i uczyli się. Tony Iommi nauczył się komponować riffy gitarowe i ciężko było mu dorównać w latach 70-tych. Ozzy Osbourne nauczył się roli frontmana, chociaż na początku stał na scenie niepewny, przestraszony i zupełnie nie umiał się ruszać. Geezer nauczył się pisać teksty i stał się bardzo interesującym poetą. Bill Ward stał się świetnym perkusistą. Zdobyli wszystko sami, mówiąc banalnie, własnymi ręcami. Inspirowała ich nowa fala rocka lat 60-tych: The Yardbirds, The Who, The Rolling Stones.
Osbourne: "Zawsze podchodziliśmy poważnie do muzyki. Ogromnie wierzymy w naszą muzykę. To nigdy nie była kwestia pieniędzy. Po ostatnich czterech latach czuję, że nasza muzyka pomogła ludziom. Jeśli teraz umrę mogę powiedzieć, że przez pięć lat odkręciłem ludzi i oni cieszyli się moją muzyką. Podejrzewam, że brzmi to nieco filozoficznie, ale tak właśnie czuję." (Steve Rosen, Dr. Jekyll and Mr. Sabbath, Circus 10.02.1976).
Głównymi solistami byli gitarzysta Tony Iommi i wokalista Ozzy Osbourne. Każdy z nich prezentował unikalny styl, ale najciekawsza była ich muzyczna współpraca. Tony grał riff, który powtarzał oczywiście raz za razem, a w przerwy między powtórzeniami wchodził Ozzy wykrzykując tekst. Innym razem Ozzy śpiewał werset tekstu, który Iommi wieńczył riffem. Bywało także, że Ozzy wpadał melodycznie w riff gitarowy i razem ciągnęli nagranie. Te trzy proste przykłady stanowią o unikalności aranżacji Black Sabbath.
Oprócz hard-rocka, stanowiącego główną pożywkę dla fanów, zespół wplatał na albumach nagrania instrumentalne i akustyczne, które były kompozycjami Tony'ego Iommi i stanowiły pewien oddech od głośnej gitary. Są to utwory Embryo, Orchid, Laguna Sunrise, Fluff, Don't Start (Too Late). Zdarzył się też instrumentalny przerywnik rockowy, Rat Salad. Spośród nagrań instrumentalnych wyróżnia się Supertzar, bardzo odważne połączenie rockowej gitary i kameralnego chóru. Szkoda, że podobnych eksperymentów nie było więcej.
Niestety zespół nie ustrzegł się problemów wewnętrznych. Muzycy byli oszukiwani i wykorzystywani przez menadżerów w kwestiach finansowych. Zarówno Jim Simpson jak Patrick Meehan zostali wyrzuceni za kwestie finansowych rozliczeń z grupą. Procesom nie było końca i sama grupa miała ich dosyć. Szkalowała ich prasa posądzając o satanizm, co oczywiście nie było zgodne z prawdą, gdyż członkowie Black Sabbath nie byli wyznawcami kultu szatana. Odrzucli zresztą współpracę z Królem Wiedźm Sandersem, za co otrzymali klątwę od jego organizacji Wicca (stąd krzyże na ich piersiach). Rodzice młodzieży odwiedzającej koncerty byli natomiast przestraszeni o los swoich pociech. Media wpajały im obraz grupy satanistów, okultystów i czarnych magików parających się trudnymi do wyobrażenia koszmarami i nadludzkimi zjawiskami, odprawiających na scenie egzorcyzmy i składających ofiary z ludzi. Wytwórnie płytowe, z którymi współpracowali Black Sabbath bały się wszystkiego, i muzyki i tekstów. Zmieniano im tytuły albumów i utworów, gdyż obawiano się odzewu świata polityki. Jeśli chodzi o sfery polityczno - społeczne w Anglii, to zespół nie mógł liczyć na opozycyjnych konserwatystów, którzy zaliczali ich do satanistów i organizowali spotkania, na których niszczono płyty z taką muzyką.
Po koniec lat 70-tych zespół posypał się. Pierwsze poważne kłopoty były z Ozzy'm Osbourne'm, którego uzależnienie od środków i używek zaczynało poważnie pzeszkadzać. Ozzy odszedł jako pierwszy. Potem odchodzili kolejni muzycy z oryginalnego składu. W przypadku Billa Warda to również kwestia uzależnień. Ale prawda jest też taka, że Bill nie wyobrażał sobie Black Sabbath bez Ozzy'ego. Od lat 80-tych trwała wytrwała walka Tony'ego Iommi o utrzymanie składu. Przez zespół przewinęło się wielu znakomitych muzyków, których nie można było zatrzymać na dłużej. Iommi przyjął więc taktykę organizowania składu, który nagrałby jeden album i odbyłby dużą trasę koncertową. Pomimo wielu kłopotów taktyka sprawdziła się, a sam Iommi po raz kolejny potwierdził motto towarzyszące zespołowi - never say die. Jak na ironię ten odsunięty od grupy, najmniej rokujący Ozzy Osbourne, rozpoczął bardzo udaną karierę solową, której sukcesy przewyższyły poczynania Tony'ego Iommi i Black Sabbath. Dopiero w latach 90-tych przyszedł czas pojednania i grupa znowu występowała w oryginalnym składzie.
Osbourne: "Początkowo, kiedy nie mieliśmy nic do stracenia, to była świetna zabawa. Nie byliśmy zainteresowani byciem w telewizji, nie wieszaliśmy się na gwiazdach. Od tamtej pory grałem z wieloma wielkimi muzykami, ale nie ma na świecie takiego pier*** zespołu, który gra jak Black Sabbath. Kiedy zrobiliśmy trasę Reunion pomyślałem 'Co do cholery ja robiłem?'. Przecież nikt nie gra tak jak oryginalni Black Sabbath." (Matt Diehl, The Holy Sabbath - Ozzy and Tony talk drugs, the devil and how they invented heavy metal, Rolling Stone 21.04.2004).
W klasycznym okresie działalności Black Sabbath (1969 - 1979) teksty pisał głównie Geezer. Początkowo urzeczony opowiadaniami z gatunku czarnej magii przelewał na papier dzikie pomysły związane z demonami. Teksty z pierwszego albumu miały straszyć, obudzić wszystkie demony jakie tkwią w nas ukryte pod postacią lęków, pobudzić emocje i podnieść adrenalinę. Geezer nauczył się być poetą, którego interesował problem strachu i bólu. Reszta zespołu zaaprobowała to. Pierwszym bohaterem stał się szatan, który w piosence pt. Black Sabbath rozpoczął polowanie na ludzi przybierając zresztą groteskową, pseudoludzką postać w kapturze i ogniami w oczodołach. Tekst jest raczej ostrzeżeniem dla ludzi niźli wstępem do kultu szatana nazywanego satanizmem, o co pomawiali zespół chyba wszyscy w latach 70-tych. Farsy dopełniał tekst utworu N.I.B., w którym szatan o wdzięcznym imieniu Lucyfer zakochuje się, strasząc młode dziewczyny na widowni. Są więc złe demony i dobre demony. Potrafią być okrutne i potrafią kochać. Czyż nie są podobne w swoich zachowaniach do człowieka? A może demony z tekstów Geezera to po prostu ludzie?
W utworze The Wizard grupa pozwala odetchnąć nieco. Oto przerażająco dobry czarownik czuwa nad nami i rozsiewa po planecie dobre fluidy ratując ludzi przed polującym szatanem - myśliwym. Czy jest aż tak dobrze? Nie, wcale nie jest dobrze. Farsy ciąg dalszy. Podobno dobry demon z tej piosenki jest dilerem. Ogniami piekielnymi kończy się natomiast utwór Electric Funeral. Dla kogo te ognie? Z tekstu wynika, że dla tych co przygotowali ludziom nuklearną zagładę. Czyżby to szatan i spółka? Nie, to my sami gotujemy sobie apokalipsę. Człowieczą skłonność do gloryfikacji zła podkreślono w Lord Of This World. Ostatnim tak przejmującym widmem zagłady jest utwór Into the Void z albumu Master Of Reality. Potem tematy zła, szatana i apokalipsy ludzkości zanikają. Na wspomnianym albumie zespół wskazuje, że nowe pokolenie powinno wziąć sprawy w swoje ręce i oddalić zagrożenia (Children Of The Grave). Jest więc o co walczyć i tym pozytywnym akcentem grupa pożegnała szatana, którego na dobrą sprawę utożsamiała z wewnętrznym, ludzkim zagrożeniem.
Utwór Wicked World nie pojawił się na amerykańskim wydaniu 1-ej płyty. Nic dziwnego. Jest oskarżeniem świata polityki, który jednym skinieniem ręki wydaje pieniądze na wojny, podczas których umierają ludzie nie mający na co dzień za co żyć. Biorąc pod uwagę toczącą się wtedy wojnę wietnamską skojarzenia były ewidentne. Temat polityczny zasygnalizowany dosyć ostro w Wicked World odżył z jeszcze większą siłą w utworze War Pigs. Tu oskarżenia są poważne, pojawiają się nawet groźby pod adresem świata polityki, a szatan przygotowuje dla nich czeluści piekielne. W utworze Cornucopia dostaje się całemu aparatowi polityczno - propagandowemu w mediami włącznie. Tematyka polityczna zanika wraz z albumem Vol.4. Prawdopodobnie ma to związek z pojawiającymi się w prasie amerykańskiej prztyczkami, że grupa nie lubi Ameryki.
Stany lękowe prawdopodobnie wywołane środkami psychodelicznymi opisuje utwór Behind the Wall of Sleep, którego pesymistyczne brzmienie można sprowadzić do apokaliptycznej wizji życia na Ziemi. O przyczajonym niebezpieczeństwie heroiny opowiada Hand Of Doom, a uzależnienie jest wynikiem wietnamskiej wojny. Bardziej żartobliwie o uzależnieniu opowiada Fairies Wear Boots, w którym lekarz naiwnie przestrzega przez zgubnym trybem życia. Oprócz heroiny zespół zajął się innymi używkami i nagrał hymny do marihuany (Sweet Leaf) oraz kokainy (Snowblind). Nie przypadkiem tak się stało. W połowie lat 70-tych muzycy naużywali tych specyfików. Próba obrony swoich pozycji znalazła echo w utworze Killing Yourself to Live, gdzie przekonywująco choć naiwnie zespół broni się przed zarzutami nadużywania, szukając winy w złym świecie i frustrującym trybie życia gwiazd. Natomiast Spiral Architect i Hole In The Sky puszczają wodze luzem. Pełen odjazd. Tematy miękko-narkotyczne nie były próbą pokazania jak pięknie ćpamy, ale raczej jako droga ucieczki przed okrutnym, zwariowanym, bezdusznym światem. Nie jedyna to zresztą droga ucieczki jednostek ze społeczeństwa, którą zauważyli.
Ciekawe w twórczości Black Sabbath są teksty science-fiction, choć nie było ich zbyt wiele. Zaczęły się na albumie Paranoid od wielkiej wyprawy w Kosmos, która miała uzmysłowić przemijanie w bardziej globalnym wymiarze (Planet Caravan) oraz komiksowej powiastki o przyszłych podróżach w czasie i zemście robotów (Iron Man). Do tematu zespół wrócił tylko raz na albumie Sabbath Bloody Sabbath, gdzie pisali o reinkarnacji (A National Acrobat). Tematyka fantastyczna to kolejna droga ucieczki od rzeczywistości.
Od tekstów mistycznych i politycznych zespół wolno przechodził na teksty moralizatorskie i egzystencjalne. Trzeba przyznać, że teksty kaznodziejskie wkurzają jak diabli, ale daleko im do wychowawaczych modłów Grand Funk Railroad. Zaczęło się od niewinnych pytań skierowanych do sfrustrowanej młodzieży i kierowanie ich na drogę religijną (After Forever). Jak trzeba żyć? Próby odpowiedzi na to pytanie są w utworach A National Acrobat czy też Killing Yourself to Live. Religia to kolejny sposób na życie. Z drugiej jednak strony nie bierz jej bezmyślnie. W piosence Who Are You zespół odważnie i nawet brutalnie zauważył, że Bóg jest omylny. Natomiast w piosence The Thrill Of It All pogodzenie się z brakiem boskiej ingerencji w życie ludzi utożsamiane jest z potrzebą szukania wolności i własnych ścieżek.
Ozzy: "Moje włosy to moja religia i więcej nic na ten temat." (Robbie Granit, Black Sabbath Backtalks To Circus, Circus 1973).
Teksty egzystencjalne rozpoczął Paranoid. Tekst o obłąkanym, zagubionym facecie, który kontynuowany jest nieco później w utworze Am I Going Insane. Temat samotności męskiej w nieco mniej psychopatycznym wymiarze trwa w utworach Solitude, Wheels of Confusion, Changes, St. Vitus' Dance, She's Gone. Teksty piosenek Wheels Of Confusion, A Hard Road czy Over To You posiadają nawet głębszy wymiar kreśląc dosyć pesymistyczną obserwację naszego ludzkiego życia. Z tematem śmierci zespół zderzył się w utworze Shock Wave. Prosty optymizm bije z kolei z piosenki St.Vitus Dance: jeśli ci się nie udało spróbuj jeszcze raz. Jeszcze dalej posuwa się Never Say Die: nigdy się nie poddawaj. Ale oprócz smutku i samotności widać światełko w tunelu i odrodzenie się w miłości (Sabbra Cadabra, Symptom Of The Universe). Warto zauważyć, że miłość jest tym absolutem, którego grupa nie podważa. To także ucieczka od rzeczywistości.
Wraz z albumem Vol.4 rozpoczęły się teksty związane z tematem wolności i niezależności jednostki. Under The Sun odrzuca marne przesłanie tego świata i absolutyzuje wolność jednostki. Bardzo jaskrawo w tym temacie pobrzmiewa także Supernaut. Człowiek może po prostu wyjechać precz (Tomorrow's Dream) albo odseparować się od wszelkiego kaznodziejstwa (Supernaut, Under The Sun). Partner musi wiedzieć, że wolności się nie depcze (You Won't Change Me). Ostrzeżenie przychodzi w utworze Living For Today, gdzie sfrustrowany ton zmusza do refleksji. Bardzo introspektywny charakter ma Megalomania, gdzie wolność jednostki jest bazą do rozliczenia się z przeszłością.
"Obsesje tekstowe Sabbath w przeszłości znaczyły ich unikalną jakość. Było coś takiego jak liryczne zagrożenie, które przebiegało po ich twórczości i separowało ich od innych zespołów heavy metal. To konceptualne zagrożenie zostało milcząco zaaprobowane przez ich następców, ale ujęte przez wielu krytyków szczególnie w Brytanii jako naiwne i banalne. Ciche poparcie widowni dla tego przesłania jest kolejnym kluczem do ich ogromnego sukcesu. W spienionej akordowej muzyce przejmującej do szpiku kości wyrażali nadzieje i obawy nowej generacji." (Mick Houghton, Sabbath's Sabotage - rock magicians on tour - end sabbatical with devilish LP, Circus Raven 12.1975).
Z własnymi problemami zespół próbował rozprawić się w dwóch utworach: Sabbath Bloody Sabbath oraz The Writ. Dotykały one delikatnych sfer proporcji wynagradzania menadżerów i członków grupy. Black Sabbath dwukrotnie w okresie klasycznym rezygnowali z usług wykorzystujących ich menadżerów. Zjawisko to nie było odosobnione i występowało po obu stronach Atlantyku. Niektóre zespoły tak jak Black Sabbath walczyły, inne nie.
Wraz z albumem Technical Ecstasy rozpoczął się temat społeczny ze wskazaniem na obserwacje uliczne. Niektóre z tych piosenek to małe dramaty skrywające problemy młodych i starszych ludzi. Trącący autobiografią Back Street Kids dodaje otuchy młodym ludziom z peryferii, którzy chcą zostać gwiazdami. Seksualne odniesienia posiadają Gypsy, All Moving Parts (Stand Still), Dirty Women. Ciekawe, że grupa kreśli sylwetki zwykłych ludzi: szalonego doktora (Rock'n'Roll Doctor), ulicznego łobuza (Johnny Blade), żyjącej wspomnieniami starszej kobiety (Air Dance). Utwór Junior's Eyes odnosi się natomiast do ojca Ozzy'ego i jest jednym z najbardziej osobistych tekstów Black Sabbath.
Podsumowując teksty zespołu warto zauważyć zdumiewającą wyobraźnię, która cechowała te produkcje. Grupa odkrywała przed nami okrutny świat i w sposób poetycki transmitowała swoje spostrzeżenia do naszych umysłów. Zaskakujące są również tytuły nagrań. Często zupełnie nie związane z treścią, ale często tylko pozornie. Krytycy nie cierpieli całej tej otoczki i grupie obrywało się w każdej recenzji.
Irwin Stambler, autor encyklopedii rockowej, napisał o nich: "Śpiewają o tych, którzy na wojnie zrobili majątki (War Pigs), o sałacie ze szczurów, o żelaznych ludziach, o ponurych tematach do rozmów, a całość opierają na dwóch akordach. Grupa wpędzała zawsze prasę w kozi róg, ale koncerty miała wysprzedane." ()
"Sabbath nie są aroganccy; nie mówią 'do diabła z krytykami'. 'Nie jesteśmy najlepszą rzeczą na świecie', powiada Iommi. 'Bawimy się i to się liczy.' " (Judith Sims, Sabbath's Back: So Much for Being Sinister..., Rolling Stone 9.10.1975).
Do inspiracji twórczością Black Sabbath przyznają się Metallica, Alice In Chains, Pearl Jam, Megadeth, Slayer, Kiss, Mr. Big. To wielkie gwiazdy, co świadczy tylko o tym jak bardzo inspirująca była twórczość Black Sabbath.
Osbourne: "Kiedy grasz możesz zbudować mały mur wokół siebie, możesz zbudować mur. Po prostu grasz i wychodzą twoje emocje. Wiesz, naprawdę dostajesz szału..." (Michele Hush, 'Snowbird' - Black Sabbath Tumbles Into Mantovani's Orchestra Pit, Circus 10.1972).
Jeszcze tytuł. To Frank Zappa nazwał ich kwintesencją wymiotów heavy-metalu.

Recommended websites:
http://www.black-sabbath.com/
http://sabbath.muza.org/
http://black-sabbath.de/gateway.html
http://en.wikipedia.org/wiki/Black_Sabbath
http://www.classicrockrevisited.com/Interviews04/tonyiommi.htm
http://www.classicrockrevisited.com/Interviews04/billwardinterview.htm
http://www.patsyrocks.com/BillWard.html
http://blogcritics.org/archives/2005/05/31/062015.php
http://www.sabbathlive.com/
http://ozzy.rockmetal.art.pl/index3.html
http://www.ozzyasylum.com/
http://www.rockul.info/band_black_sabbath_en.php
http://www.ozzy.net/
http://www.ozzy.com
http://members.tripod.com/~geezerbutler/bsbio.html
http://www.thetabworld.com/Black_Sabbath_biography.html
http://www.geocities.com/Area51/Shadowlands/1268/ozzy.htm
http://www.angelfire.com/rock/ozzyland/index.html
http://geezerbutler.tripod.com/ozzybio.html
http://www.veinotte.com/ozzy/bio.htm
http://www.cryingpuppet.com/band_details.asp?GID=71
Thanks a bunch.