Zamias' intro
Mity o Black Widow
Jak czyta się recenzje o zespole Black Widow, trudno oprzeć się wrażeniu, że coś tu nie gra. Mit pierwszy, czyli Black Sabbath. Sprowadzanie do wspólnego mianownika muzyki Black Widow i Black Sabbath jest czystym nonsensem.
Jones: "Wszyscy znamy porównania do Black Sabbath. Naprawdę czuję, że pomogliśmy im w karierze, chociaż nigdy nie dopuścili takiej myśli do siebie...ale nie czujemy do nich nic złego... są świetnymi facetami. Pamiętam, jak pierwszy raz spotkalismy ich w na festiwalu muzycznym w Niemczech...Witali nas, jak długo nie widzianych braci...Myślę jedynie, że mogliby oddać nam troszkę więcej zasług. Wiem, że żona Ozziego, Sharon, zabiegała o to, aby nie było nas na DVD z festiwalu... Wielka szkoda, ale myślę, że jest to efekt osobistych układów, jakie zaszły między jej ojcem [Don Arden], a naszym menadżerem [Pat Meehan Snr], którzy kiedyś razem pracowali." (wywiad Clive'a Jonesa dla Giovanni Carta, http://www.drivemagazine.net/musicaspe/jones.html).
Osbourne: "Nigdy nie przestanie mnie zdumiewać, jak wszystkie gazety muzyczne przez cały rok mogą ciągle mylić Black Widow i Black Sabbath. W recenzji albumu Paranoid, odnoszą się do ich ostatniego albumu Sacrifice, który faktycznie był pierwszym albumem Black Widow, a pierwszym albumem Black Sabbath był album zatytułowany po prostu Black Sabbath."
Iommi: "Ludzie upokarzają nas stwierdzeniami, że jesteśmy grupą czarnej magii. Myślę, że muszą nas mylić z Black Widow. Nie robimy na scenie żadnych poświęceń."
Black Sabbath i Black Widow ciągle odżegnywali się w wypowiedziach prasowych od siebie, ale nic to nie pomagało. Dziennikarze wydawali się mieć świetną zabawę. Black Sabbath w pewnym momencie dobitnie zaprzeczyli jakimkolwiek związkom z czarną magią i satanizmem.
Mit numer 2. Hard-rock. Black Widow nigdy nie grali hard-rocka. To grupa o dobitnym odcieniu progresywnym, która otworzyła sobie szeroko drzwi do krainy jazzu. A więc jazz-rock, art-rock, album-rock, rock progresywny. To są właściwe etykiety. Kluczem do ich brzmienia jest wybór instrumentów prowadzących, do których należały organy, saksofon, flet i gitara, wprowadzające wiele partii improwizowanych.
Mit trzeci. Rock sataniczny. Termin jest sam w sobie dziwaczny, choć nadużywany w prasie muzycznej w odniesieniu do wielu wykonawców np. Atomic Rooster czy nawet Crazy World of Arthur Brown. To prawda, że Black Widow wyrośli na tej samej fali okultyzmu, która odpaliła Black Sabbath czy Bodast. Ale podczas, gdy zespoły te po prostu grały z wyobraźnią, Black Widow wprowadziło magię w życie. Ich pierwsze koncerty były mistycznym show, dzięki któremu osiągnęli wiele uwagi i jednocześnie zdobyli wielu wrogów. A więc teatr i muzyka. Pierwszy album zawierał muzykę pochodzącą z takiego show, ale dalsze albumy nie mają z tym tematem nic wspólnego. Black Widow nie grali 'ciemnego, satanicznie inspirowanego rocka'.
Mit czwarty, czyli okultyzm. W stosunku do Black Widow używano także terminu rock okultystyczny (occult-rock), co było wynikiem tekstów, jakie pisali do utworów z pierwszego albumu Sacrifice. Teksty dotyczyły demonów, ich wywoływania, przyjmowania przez nich postaci ludzkich, operowania tajemniczymi mocami itp. Fala okultyzmu przelewała się wtedy przez całą Europę i Black Widow nie byli na tym gruncie osamotnieni. Któż na przełomie lat 60-tych i 70-tych nie wywoływał duchów? Takie zabawy trafiały się często, bo była taka moda. Album Sacrifice zaliczany jest do czołowych osiągnięć rocka okultystycznego, choć należy podkreślić, że kolejne albumy to już dobrej klasy czysty rock progresywny.
Jones: "As far as the black magic subject goes no-one else has come close..."
Mit piąty, czyli niebezpieczeństwo, jakie niesie Black Widow. Prasa i różni fanatycy religijni rozpętali w 1970 roku wielką nagonkę na członków zespołu. Mieli oni rzekomo zagrażać zdrowiu, a nawet życiu innych ludzi i tych na widowni i tych, którzy z show Sacrifice nie mieli nic wspólnego. Ciekawe, kto w to wierzył i kto się bał? Kto utożsamił się ze średniowieczem pod koniec XX wieku?
Wreszcie mit numer 6, czyli jedynym dobrym albumem Black Widow jest Sacrifice. Zespół wydał w czasie swojego istnienia 3 albumy, zaś czwarty Black Widow IV, ukazał sie po latach w 1997 roku. Słuchacze, którzy przesłuchają tylko album Sacrifice nie będą mieli dobrego obrazu tej grupy, która działała przecież 4 lata.
Podsumowanie. Black Widow byli grupą ogromnie ciekawą i powinni osiągnąć znacznie więcej. Trudno analizować przyczyny takiego stanu rzeczy, ale najważniejsze, że została muzyka. Progresywna, jazzująca, skomponowana ze smakiem, oddziaływująca na wyobraźnię, świetnie wyprodukowana, profesjonalnie wykonana, energetyczna, ale często wprawiająca w zadumę. Należy jeszcze wspomnieć o wybitnym pechu, który prześladował członków zespołu, ale o tym już na innych podstronach. A więc, wpadnijcie na sabat z grupą Black Widow. Warto.
Recommended websites:
www.blackwidow.org.uk
www.blackwidow.it
http://www.geocities.com/occult_library/blackwidow.html
Thanks a bunch, especially to Clive and Eric.