Zamias' intro
Król ogni piekielnych
Są wszędzie ludzie nietypowi, wykraczający osobowością poza możliwości recepcyjne środowiska, które ich otacza, tryskający wyobraźnią i pomysłami. Arthur Brown należał do takich ludzi. Niespokojny duch nurtu psychodelicznego z końca lat 60-tych. Wykształcony, obdarzony silnym głosem, skupiał wokół siebie najbardziej ekscentryczne postacie ze świata muzyki i nie tylko.
Kariera muzyczna Browna nie należała do zbyt udanych. Do dziś jest królem jednego przeboju pomimo, że czynnie muzykuje w Stanach. Ten przebój, Fire, zrobił mu nazwisko, pieniądze i sławę. Sprzedał go najlepiej, jak potrafił. Z jednego utworu zrobił kiczowaty teatralny spektakl. Występował w fosforyzujących kostiumach i maskach, krzyczał donośnym głosem maniaka, pląsał spazmatycznie w rytualnych pozach. Palił świeczki na swojej głowie, a czasem sam się podpalał w azbestowym ubraniu. Ogłosił się bogiem ogni piekielnych.
Swój sukces w dużej mierze zawdzięcza Vincentowi Crane'owi, który komponował, aranżował i wykonywał jego utwory. Organy Vincenta nadawały ton misterium ognia.
Crane: "Był królem psychodelii. Nigdy nie zbliżał się do narkotyków. Najsilniejszą rzeczą, jaką przyjmował było brązowe piwo ale."
Crane: "Był pod obstrzałem, ale nie pozwolił mi na żaden wywiad. Prędzej pozwoliłby swojej żonie, gdyby ją miał. Byliśmy tylko jego zespołem towarzyszącym. Nie było ważne, że ja pisałem cały materiał."
Przyjacielska rywalizacja Vincenta i Browna była opisywana w wielu anegdotach. Brown nie stronił od ekstrawagancji. Zamawiał do swojego domu w Hampstead specjalny szampon przywożony taksówką. Swoją brodę przycinał godzinami, doprowadzając ją do perfekcji.
Brown: "Muzyce pop brak pomysłowości i emocji, a przynajmniej tak jest w Anglii. Swoją działalnością chcę dostarczać rozrywki zarówno wizualnie, jak muzycznie, tak aby ludzie pomyśleli o tym, co widzieli i co słyszeli." (Richard Green, Brown brings Crazy World to the lists, NME, 07.1968)
Recommended websites:
http://www.godofhellfire.co.uk/biog.htm
http://www.arthurbrownmusic.com
Thanks a bunch, especially to Krzysztof Giętkowski.