Zamias' intro

Własność prywatna

Electric Light Orchestra była jednym z najlepszych pomysłów na zespół rockowy w latach 70-tych. Zespół o niespotykanie dużym potencjale, który zmniejszał się stopniowo w miarę, jak muzyka rozrywkowa rezygnowała z progresywnych zapędów. Jeff Lynne i Roy Wood, dwóch czołowych przedstawicieli Brum-Beatu, brzmienia Birmingham, wpadli w sidła rocka symfonicznego. ELO miało być odzwierciedleniem ich ambicji i podążać w nieznane obszary, zasugerowane muzyką The Beatles. Nie dziwi, że do realizacji planów potrzebowali orkiestry, choć utrzymanie pełnej przekraczało ekonomiczne wskaźniki sensu. Pomysł zminimalizowania orkiestry symfonicznej był z pewnością dobry, lecz nadeszly kłopoty z brzmieniem, a potem poróżnienie dwóch liderów. Lynne potraktował od początku zespół, jako swoją prywatną własność i choć nigdy nie było mowy o tyranii artystycznej, to jednak w przeciągu wielu lat działalności niewielu współpracujących muzyków było zadowolonych do końca.

Początkowa synteza rocka i muzyki klasycznej oparta była na silnym akcentowaniu wiolonczel i wprowadzeniu dodatkowego instrumentu solowego do instrumentarium rockowego, czyli skrzypiec. Niewiele, ale jednak. Brzmienie stało się nietypowe dla rocka, bardzo atrakcyjne dla słuchaczy i muzyków, gdyż otwierało nowe możliwości aranżacyjne. Po wybitnym dopracowaniu albumu On a Third Day, Lynne zaczął odrzucać początkowe ambicje i stopniowo rezygnował z pomysłów klasycznych na rzecz mody. Uwieńczeniem pierwszego okresu działalności ELO była płyta Eldorado, próba rockowej symfonii, niestety niezbyt udana, zarówno w wartwie muzycznej, jak tekstowej. Na kolejne płyty wdarło się disco, funky, soul, co spowodowało utratę charakteru progresywnego, podążanie za modą, a wręcz lansowanie jej od strony producenckiej. Było więcej pomysłów, przedziwne przybijanie grupie do czoła etykietki zespołu grającego muzykę kosmiczną, dedykowanie kolejnych albumów załogom Discovery i Skylab, co jednak nie znajdowało odzwierciedlenia w tekstach, może poza niezbyt udanym albumem Time. Zwykły chwyt reklamowy wykorzystujący fakt, że krytycy i fani często, nie wiedzieć czemu, nadużywali w stosunku do ELO terminu 'space-rock'.

Teksty to odmienna tematyka. Lynne był twórcą większości repertuaru ELO również od tej strony. Zapatrzony w beatlesowskie odkrycie samotności na ziemi (Eleanor Rigby), drążył temat do bólu, pokazując bohaterów zagubionych, samotnych, skazanych na wewnętrzne udręki, poniewieranych przez partnerów w miłości, szukających sensu, a znajdujących alienację. Optymizmu było niewiele, chociaż oczywiście nie jest to żaden wyróżnik w ocenie twórczości muzyka.

I tak doszło do wyczerpania pomysłów, zniechęcenia, wewnętrznych waśni, wreszcie zaprzestania działalności. Lynne nie chciał utrzymywać zespołu, który się wypalił, jednak inaczej myśleli inni członkowie z Bevem Bevanem na czele. Rozpoczęli w latach 90-tych probę powrotu do brzmienia ELO, bardziej jednak chyba licząc na zyski z powodu sławnej nazwy, niż wprowadzając jakieś oszałamiające zwroty artystyczne. Rozpoczęły się procesy. Wcześniej przyjaciele, teraz już tylko strony w niezliczonych spotkaniach między prawnikami.

Lynne z pewnością był geniuszem, który miał dwa wielkie atuty w tym biznesie. Po pierwsze był królem melodii, po drugie królem produkcji. Każda jego kompozycja zawiera wspaniałe linie melodyczne, które nie sposób zapomnieć. Na niwie produkcji odniósł sukces nie tylko w zespole, ale był rozchwytywany przez wielkie nazwiska świata muzyki pop, aby wymienić George'a Harrisona, wielkiego zwolennika jego talentów. Lynne nie był multiinstrumentalistą, ani wirtuozem. Wspomniane dwie cechy wystarczyły, aby dokonać tego, co zrobił z ELO. Nigdy nie przyznawał się do czerpania cytatów z muzyki klasycznej, chociaż czerpał z niej formy i aranżacje. Prawie każde jego nagranie posiadało orkiestrację, w czym pomagał mu na stałe zatrudniony Louis Clark.

ELO grali 15 lat pod kierownictwem Jeffa Lynna. Nagrali i wydali 12 albumów studyjnych, mieli 29 hitów, w tym jeden numer 1 z Olivią Newton-John, Xanadu. Zdobyli wtedy 9 złotych, platynowych i multiplatynowych płyt. Dali wiele widowiskowych koncertów, okraszonych efektami kosmicznymi i wibrującymi światłami laserowymi.


The following websites are recommended:

http://www.ftmusic.com/
http://home-1.tiscali.nl/~elo/
(fan-club ELO from Holland)
http://www.brumbeat.net/bandindx.htm
http://private.peterlink.ru/vlad/dates70.htm

Thanks a bunch.