Nowa rzecz o posmaku rewolucji
Graham Bond był jedną z ciekawszych postaci rytm and bluesa w latach 60-tych. Zaczynał wszak od jazzu i stał się w tym ogrodzie znaczącą postacią na początku lat 60-tych. Jego umiejętność gry na saksofonie doceniali wszyscy, zarówno muzycy, jak krytycy muzyczni. Jego początkowe inspiracje to Charles Mingus i Ray Charles, a więc nowoczesny jazz i rytm and blues. Graham stał się ozdobą grup Don Rendell Quartet i Alexis Korner's Blues Incorporated. W 1963 roku Graham zmienia wszystko wokół siebie. Zakłada komercyjny zespół rytm and bluesowy Graham Bond Organization i przeskakuje z saksofonów na instrumenty klawiszowe. Kolejna pasja muzyczna staje się dla niego wielkim wyzwaniem, które podejmuje i odnosi wielkie sukcesy. Najpierw jako jeden z pierwszych wprowadził organy Hammonda do muzyki rozrywkowej, potem skutecznie eksperymentował z melotronem, na wiele lat przed wybuchem mody na ten instrument. Ciekawe, że umiał zgromadzić wokół siebie równie wielkie nazwiska.
Dużo komponował. W zespole Graham Bond Organization jego kompozycje stanowiły podstawę muzycznej przygody wszystkich członków. Prawie każdy utwór zawierał solówkę organową. Prawie każdy utwór z tego okresu był inspiracją dla nowego pokolenia muzyków wykorzystująych instrumenty klawiszowe. Do wzorowania się na kompozycjach Grahama przyznaje się Brian Auger, Jon Lord, Keith Emerson oraz niektórzy klawiszowcy z grupy Yes. Dla tych zespołów GBO wyznaczyli kanony klawiszowego brzmienia w nowoczesnej muzyce rockowej.
Graham Bond Organization to cztery lata muzycznego przecierania nowych ścieżek, ekscytujących koncertów i kłopotów finansowych. Ciągle krążyli po Londynie od koncertu do koncertu, a Baker i Bond ćpali na umór. Krytycy angielscy nie mogli wyjść z podziwu nad wysoką jakością brytyjskiego rytm and bluesa zaproponowanego przez zespół. Krytycy amerykańscy nie zostawiali na zespole suchej nitki sugerując, że brytyjski rytm and blues ma się nijak do prawdziwego. Nagrania studyjne nigdy nie dorównywały koncertowym. Pomimo dobrych albumów zespół nie osiągał sukcesów na listach przebojów, zarabiając głównie koncertami. W salach koncertowych, wśród publiczności, mogli uprawiać swoją bluesowo - jazzową mieszankę do woli. Porywali swoją widownię.
Muzycy. Graham Bond był muzycznym przewodnikiem, ale grupę prowadził Ginger Baker, a po nim Jon Hiseman. Graham nie miał głowy do interesów, gdyż przeważnie był pod wpływem albo alkoholu albo narkotyków, albo jednego i drugiego w jednej szklance. Perkusiści Baker i Hiseman zdobywali więc zarówno profesjonalne ostrogi artystyczne, ale również stali się skutecznymi organizatorami, co zaowocowało potem z nawiązką w wielu fantastycznych projektach muzycznych. Dick Heckstall-Smith nie błyszczał na początku działalności zespołu, ale postępy jakie zrobił w GBO były nieprawdopodobnie wielkie. Wszystkie rejestry saksofonów stały się kawałkiem ciasteczka. Gra na dwóch saksofonach jednocześnie przeszła do historii muzyki rockowej. Jack Bruce nie komponował tak dużo. Uczył się metod od Grahama. To tutaj Bruce skomponował swoje pierwsze utwory. Co potem wyrabiał w The Cream, wiedzą wszyscy.
Wiele czynników złożyło się na fakt, że GBO rozpadli się. Przede wszystkim ich muzyka za bardzo oddalała się w kierunku jazzu, co powodowało kłopoty ze zdobyciem masowej widowni i odbiorców płyt. Kolejnym czynnikiem było wyprzedzenie sceny muzycznej, a więc poniesienie kosztów związanych z pionierstwem. Należy zwrócić uwagę, że podobny, ale nieco późniejszy projekt Colosseum uzyskał nie tylko sukces artystyczny, ale także komercyjny. Niewątpliwie duże znacznie dla działalności miały również personalne problemy, głównie Bonda. Wolność grania i tworzenia szła w parze z narkotykami i alkoholem, co powodowało spięcia i rozstania. Tu pojawiły się poważne animozje między Bruce'm i Bakerem, które potem zastopują The Cream. Tu także Graham Bond zaczął mieć poważne nałogi i problemy ze sobą. Ten zdolny muzyk i kompozytor utracił dwie rodziny, aż wreszcie stracił własne życie w akcie desperacji. Sporo jest w historii rocka osobistych tragedii muzyków, ale historia życia Grahama Bonda należy do najbardziej gorzkich.
Recommended websites:
http://twtd.bluemountains.net.au/cream/GBO.html
http://www.geocities.com/fabgear6366/bond.htm
http://www.grahambond.net/biography.html
http://www.makingtime.co.uk/gbo.html
http://www.nndb.com/people/259/000044127/
Thanks a bunch.