Zamias' intro
Nóż w
pozytywce z gotową wieczerzą
Hermafrodyta z owieczką na Broadway'u leżą
Wyobraźnia
posunięta do szaleństwa, teatr na pograniczu kupletów, barwne i widowiskowe
koncerty, tylko własne i dopracowane kompozycje, eksperymenty brzmieniowe,
jedność w różnorodności i różnorodność w
jedności, czyli zespół znany pod nazwą Genesis. Grupa młodych
ludzi z prowincji postawiła na własną wyobraźnię. Wśród
pierwszych akustycznych nagrań znalazły się trzy, które dotykały
tematów biblijnych, a szczególnie Księgi Rodzaju, stąd nazwa. Początkowy
okres nagrań akustycznych, kiedy brzmienie opierali na gitarze i fortepianie,
to okres ich korzeni jako kompozytorów nowoczesnej muzyki rockowej, okres zgrywania
się zespołu, wypracowywania własnych metod komponowania i prezentacji
muzyki. Kolejne płyty były świadectwem ich rozwoju, wspinania
się po drabinie rockowej progresji, wyzwalania w sobie gwałtownych
sił twórczych.
Najprościej jednakowoż działalność zespołu podzielić na dwa główne okresy: Gabriela i Collinsa. Czas Gabriela skończył się w 1974 roku po wydaniu albumu The Lamb Lies Down On Broadway, końcowym osiągnięciu progresywnego Genesis. Okres ten charakteryzowały silne poszukiwania muzyczne i pozamuzyczne np. w dziedzinie tekstów, choreografii scenicznej, metod wspólnego komponowania itp. Na gruncie muzycznym zespół poszukiwał brzmienia i w rezultacie określonych układów oparł go na instrumentach klawiszowych, z początku organów, potem syntezatorów. Dosyć wcześnie eksperymentowali z melotronem, co dało się zauważyć już na albumie Trespass. Miękko przeszli z brzmienia akustycznego na elektryczne, ale gitara, podstawowy instrument solowy w rocku, traktowana była podkładowo, a nie solowo. 90 procent partii solowych to instrumenty klawiszowe przy bardzo ważnej roli wokalisty, nie tylko z punktu widzenia jego umiejętności wokalnych, ale także wyrażanych w tekstach treści. W roli frontmana Gabriel spisywał się znakomicie. Jego pomysły sceniczne w zakresie kostiumów, teatralnych deklamacji, a przy tym wszystkim umiejętności zabawiania publiczności wyznaczały styl zespołu. Muzyka, którą prezentowali na scenie, nie zawsze była prosta w odbiorze, więcej, bywała monotonna, pozbawiona wirtuzerii solistów, jednostronna w środkach wyrazu. Gabriel ożywiał ją samą swoją pełną kolorytu osobowością. Do historii rocka przeszły jego historyjki opowiadane publiczności w przerwach między nagraniami. Wynikał z nich śmiech, ale czasem zaduma i refleksja. Wiele z nich nigdy nie ukazało się na płytach, chociaż można ich posłuchać na niektórych butlegach. Czy warto spierać się, która płyta jest najlepsza z okresu Gabriela? Chyba nie. Znacznie lepszym wyjściem jest posłuchanie wszystkich płyt i traktowanie ich, jak jednej wielkiej muzycznej przygody.
Drugi okres w dziejach Genesis należał do Collinsa. Ten wybitnie uzdolniony muzyk o wszechstronnych talentach był jakby jedyną możliwą deską ratunku po odejściu Gabriela. Posiadał obszerne zainteresowania muzyczne, od jazzu do pop, talent wokalny, wybitne umiejętności gry na perkusji, a oprócz tego był niewyczerpanym źródłem pomysłów muzycznych dla twórczości zespołu. Tych pomysłów starczało mu nie tylko dla grupy, ale i dla własnej, bogatej kariery solowej. Okres Collinsa charakteryzuje się od początku łagodzeniem progresywnego charakteru brzmienia Genesis i stopniowym, acz wyraźnym posuwaniem się w kierunku muzyki komercyjnej. Ten trend przysporzył im wiele krytyki ze strony zagorzałych fanów, ale miał także swój cel i ten cel został zrealizowany w pełni. Otóż tendencja odchodzenia od rocka progresywnego była pod koniec lat 70-tych konsekwencją posunięć producentów i wytwórni płytowych. Genesis i Collins nie robili więc nic innego, jak dostosowywali się stopniowo do panujących trendów. Na ich korzyść przemawia całkowite pominięcie wpływów form prymitywnych i wkomponowanie się od strony muzycznej w falę romantyczych lat 80-tych. Przyszły sukcesy, hity, platynowe płyty, ogromne trasy koncertowe i pieniądze. Był to efekt pozyskania fanów wśród nowego pokolenia. USA zaakceptowały urocze ballady Collinsa na listach przebojów, Anglia kupowała płyty Genesis i solowe albumy Collinsa, jedynie Europa nie mogła pogodzić się początkowo z nowym obliczem Genesis. Zdobywając gorących zwolenników wśród dwóch pokoleń grupa dokonała rzeczy niespotykanej. Nie było łatwo sprostać muzycznym gustom młodzieży i ich rodzicom. Genesis tego dokonali i nie sposób tego nie podkreślić. Okres Collinsa skończył się w 1993 roku, chciaż oficjalnie odszedł on w 1996. Grupa istnieje cały czas, choć nie ma już Gabriela i Collinsa. Ten trzeci okres w ich działalności nie będzie jednak okresem przełomowym.
Genesis pozostawili po sobie mnóstwo wspaniałych kompozycji nie tylko jako grupa. Każdy z muzyków wydawał płyty solowe. Ich wena twórcza była wręcz nieograniczona. Wszyscy komponowali i wszyscy pisali teksty.
Czas zajrzeć do tekstów i źródeł ich inspiracji. W tej dziedzinie członkowie Genesis nie mają sobie równych. Ich teksty nasycone są liryką, wyobraźnią i refleksją. Szczególnie w okresie Gabriela był to zasadniczy element ich stylu. Wyszli od inspiracji biblijnych (np. In The Beginning, Fireside Song, The Serpent, Supper's Ready) i fascynacji naturą, wśród której rośli (np. One Day, Harlequin, Firth Of Fifth, The Return Of The Giant Hogweed). Z czasem coraz więcej podpatrywali otoczenie, wyciągając zauważone zachowania społeczne i próbując się do nich ustosunkować (np. The Conqueror, One-Eyed Hound, She's So Beautiful (She's Beautiful), Stagnation, For Absent Friends, Harold The Barrel, Time Table, Get'em Out By Friday, Dancing With The Moonlit Knight, I Know What I Like (In Your Wardrobe), The Battle Of Epping Forest). Te refleksje nad tzw. zwykłym życiem przybierały czasem formy bardziej filozoficzne, egzystencjalne (In the Wilderness, In Hiding, In Limbo, That's Me, Looking For Someone,Visions Of Angels, Dusk, Watcher of the Skies, The Cinema Show). Lubili pisać przypowiastki, w których coś wierciło, coś prosiło o morał (White Mountain, The Knife, The Musical Box). Być może były one oparte na starych legendach, a być może stanowiły niewielką część całego zbioru gabrielowskich opowiastek, które rodziły się w jego wyobraźni, jak grzyby po deszczu. Były inspiracje mitologią rzymską i grecką (np. Supper's Ready, The Fountain Of Salmacis). Stosunkowo mało pisali o miłości, ale jeśli już, to z reguły bardzo pięknie i oryginalnie (np. Window, Silent Sun, A Winter's Tale, More Fool Me). W kilku piosenkach dotykali tematów erotycznych (np. A Place To Call My Own). Nie odnosili się do polityki, chociaż w niektórych fragmentach tekstów piosenek daje się wyczuć drobne aluzje (np. Get'em Out By Friday). Ukoronowaniem tego akapitu niech będzie tematyczny album The Lamb Lies Down On Broadway, niezwykłe dzieło pod względem muzycznym i tekstowym porównywane w tym okresie tylko z Tales From Topographic Oceans zespołu Yes. Nie będzie błędu, jeśli padnie stwierdzenie, że z prawie każdej piosenki z okresu Gabriela, pozostaje coś do przemyślenia, coś do zauważenia, coś dla siebie.
Zespół nie ustrzegł się kryzysów, które z pewnością osłabiały ich potencjał twórczy. Zmian personalnych było stosunkowo dużo. Początkowe kłopoty z perkusistami, przerodziły się po odejściu Phillipsa w kłopoty z gitarzystami. Kiedy Collins zapanował nad perkusją, odszedł Gabriel i zabrakło wiodącego wokalisty. Kiedy odszedł Hackett zespół ponownie wpadł w tarapaty. Często czas muzyków w najważniejszych momentach zajmowały przesłuchania w poszukiwaniu innych muzyków, które trwały tygodniami. Trudno było im dobrać właściwych ludzi, gdyż byli wymagający i systematyczni. Narzucili sobie ostry reżim w swojej pracy. Załamania w działalności zespołu często były spowodowane problemami osobistymi muzyków, którzy poświęcali swoje życie rodzinne i kończyli rozwodami. Tak to bywa.

Recommended websites:
http://www.worldofgenesis.com
http://www.genesis-music.com
http://www.skwc.com/essent/gendis.pdf
http://www.twronline.net/
http://orion.venco.com.pl/~bartkey/Genesis/
http://genesis.and.pl/index.php
http://home.att.net/~los.endos/genesis/timeline60.html
http://www.genesismuseum.com/press/press.htm
http://www.geocities.com/mjareviews/genesis.html
http://www.genesisfaq.com/
http://petergabriel.com/index.html
http://www.deltaforce.net/~jnu/pg/
http://ectoguide.org/artists/gabriel.peter
http://rec.horus.at/music/gabriel/Songs/comment.cgi
http://www.songfacts.com/additionalSearches.lasso?combinedartists=Peter%20Gabriel
http://www.solsburyhill.org/essays/car.htm
Thanks a bunch.