Rewelacja 2 uncje plastiku z dziurką po środku człowieku lubisz to tutaj bądź wyrozumiały dla siebie z powrotem w przyszłość nosorożce alkoholicy i wariaci w zwolnionym tempie ciemność widzę
Rockowa Walia zawsze w naszym kraju kojarzyła się z grupą Budgie, tymczasem sami Walijczycy na pierwszym miejscu stawiali bezsprzecznie zespół Man. Obie grupy powstały mniej więcej w tym samym okresie, lecz Man mieli znacznie lepszy start. Rzadko zdarzało się, aby od samego początku mieć w kieszeni kontrakt, producenta i pensję. I dalszych porównań już nie będzie.
Leonard: "Wracając
w zamgloną przeszłość, kiedy Walia była jeszcze młoda, pięciu ludzi śniło ten
sam sen. W tym śnie podróżowali na epickie wyprawy od horyzontu po horyzont,
odkrywając zewnętrzne granice ekstazy z pięknymi i inteligentnymi kobietami
wszystkich ras i wyznań, zatrzymując się okazyjnie, aby pograć muzykę, która
zachwycała duszę. Marzyli o tym, aby nigdy nie mieć zwykłej roboty, przenigdy.
Wysłano heroldów w najdalsze zakątki Księstwa zwołując marzycieli: wojowników,
mówców, proroków i poetów. Ludzi zdolnych do wywołania wielkich czynów wstrząsającej
wirtuozerii, ludzi zdolnych do spontanicznej aplikacji instynktownego blasku,
ludzi dla których dreszcz polowania jest tak elementarną siłą, że przekracza
samo życie. Ludzi z zamku Harlech. Naostrzono broń, wypolerowano tarcze i zaoliwiono
piły łańcuchowe. Sprawy państwowe pogardliwie zepchnięto na bok a kobiety łkały
publicznie na ulicach ziemi rodzinnej. Zespół Man wyruszył w trasę."
(Deke Leonard, notka do albumu Perfect Timing).
Wielu jest wzywanych, ale wstaje kilku. A Ty?
Chronologia w przypadku Man jest bardzo bogata w wydarzenia, gdyż prowadzili barwne życie artystyczne, pełne zagranicznych wojaży i krajowych tras koncertowych, wypełnione wieloma nagraniami płytowymi i rzadko spotykaną liczbą zmian personalnych. Na przestrzeni 7 lat działalności do momentu rozpadu w 1976 roku, grupa kilkanaście razy zmieniała skład. Muzycy odchodzili i wracali, niektórzy nawet 3 razy, jak Deke Leonard. Jedynym stałym członkiem Man był wtedy Mickey Jones, muzyk wokół którego kręciła się ziemia. Rozliczne zmiany składu z pewnością nie wpływały dobrze na działalność zespołu, ale Mickey jakoś sobie z tym radził. Ich muzyka rozwijała się, wydawali kolejne albumy, grali niezliczoną liczbę koncertów. Koncerty przyniosły im ogromną popularność w rodzinnej Walii i Niemczech, gdzie chętnie są widywani po dziś dzień. Man stali się zespołem, który ciągle był w trasie i w ten sposób zarabiał na utrzymanie. Sukcesy finansowe na rynku płytowym nie były zbyt wielkie. Na listy przebojów wdarły się jedynie albumy Back Into The Future i Rhinos Winos And Lunatics.
Styl muzyczny, o jakim mówi się w przypadku Man, to acid-rock. Muzyka progresywna z zachodniego wybrzeża USA, głównie z Kalifornii. Brzmienie porównywane do Grateful Dead, Steve Miller Band i Quicksilver Messenger Service. Man dodali mnóstwo progresywnych elementów i powstała specyficzna psychodeliczna mieszanka. Man tworzyli własny repertuar i stronili od podróbek. Ich kompozycje są oryginalne i ciekawe. Bardzo bronią się dłuższe, rozbudowane utwory, w których zespół przykładowo obrazuje muzycznie zjawiska natury (The Storm), okrutne starorzymskie sceny pożerania ludzi przez lwów (Would The Christians Wait Five Minutes? The Lions Are Having A Draw), czy też jaskinię alchemika (The Alchemist). Te progresywne zapędy prowadziły ich do eksperymentów z tradycyjnym chórem walijskim (album Back To The Future), kiedy próbowali połączyć brzmienie historii z przyszłością. Próbowali także tworzyć albumy tematyczne (Revelation).
"Man jest w posiadaniu dużej siły pisania utworów, a zdolność do budowania atmosfery w swojej muzyce czyni ich ważnym dodatkiem do grupy tych zespołów, które nie tylko interpretują piosenki. Słuchanie Man jest doświadczeniem, ponieważ wkładają wiele różnorodnych emocji w swoją muzykę." (notka do albumu Golden Hour Of Man, 1973).
Stając się muzycznym ambasadorem kalifornijskiego brzmienia w Europie, grupa przyjęła również tamtejszy styl życia, a więc ideały ruchu hippie i środki odurzające, do których używania przyznawali się publicznie, a wręcz służyły im one do budowania zamierzonego dystansu z mediami. Luźny styl życia prowadzony na trasach koncertowych wszystkim przypadł do gustu. Rzadko się czyta o tym, aby trasy koncertowe stanowiły tak wielką frajdę dla muzyków. W przypadku Man był to styl ich życia, wypadkowa wolności osobistej, radości z życia i bycia oraz spontaniczności. I jeszcze jedno, chyba najważniejsze. Niesamowite poczucie humoru.
"Może nie jesteśmy najlepszym zespołem na świecie, ale z pewnością palimy najwięcej skrętów." (Ted Koehorst, notka do Be Good To Yourself At Least once A Day z 1988 roku).
Recommended websites:
http://www.manband-archive.com/index.php
http://homepage.ntlworld.com/willsont/Man/index.html
http://www.manband.net
http://www.ringsoft.demon.co.uk/man
http://www.siadwell.com/
http://www.gsd.harvard.edu/users/staffba3/manband.html
http://www.george-jones.co.uk/biography.html
http://www.bbc.co.uk/wales/music/sites/man/pages/biography.shtml
Thanks a bunch.