Chris
Squire, biografia (do 1981 roku) |
|
Data |
Wydarzenie |
| 1948.03.04 |
Urodzony w Kingsbury, Wembley, UK jako Christopher Russell Edward Squire. Rasowy Londyńczyk.
|
| 1956 | Zaczynał od chóru kościelnego. Squire: "Nikt w mojej rodzinie nie był muzykalny. Kiedy byłem małym chłopcem, przyłączyłem się do chóru kościelnego, ponieważ mój kumpel z kwartału miał ojca, który grał na klarnecie, i oni byli rodziną muzyczną, i byliśmy w tym samym wieku, 7 czy 8 lat, i on mi powiedział, że wchodzi do chóru. Więc ja też wszedłem. Był moim kolegą i poszedłem za nim. Niespodziewanie nasz mały kościół zasilił facet prosto po uniwersytecie Cambridge. Został naznaczony na gwiazdę w angielskim systemie kościelnym. Faktycznie, skończył na ślubie Karola i Diany. Mieliśmy go, jak miał 21 lat, a ja miałem 8. To on zorganizował lokalny chór tak, że byliśmy najlepsi w Anglii. To była dla mnie wielka lekcja. Nie grałem na żadnym instrumencie. Mogłem tylko śpiewać. Tak nauczyłem się muzyki, przez muzykę kościelną. Nasz chór okazał się tak dobry, że po pewnym czasie robiliśmy własne koncerty. Jeździliśmy od kościoła do kościoła, co wydawało się śmieszne. Potem były nagrania radiowe. Za niektóre emisje radiowe nawet płaciliśmy, o czym się nie mówi. Nie myślałem wtedy, że muzyka będzie dla mnie równoznaczna z karierą." (http://www.superseventies.com/ssandersonsquire.html). |
| 1962 | Squire: "Kiedy miałem 14 lat mój głos zmienił się i zacząłem chodzić na chór w zwykłej szkole. Oczywiście miałem juz sporo wiedzy muzycznej i byłem w stanie podpowiedzieć kierownikowi chóru wszystko, jak zrobić różne rzeczy, jak zaaranżować. Pytał mnie czasem o to, gdyż wiedział, że byłem jednym z tych, których uczyła gwiazda z Cambridge. Było to bardzo przyjemne, ale ciągle nie miałem pomysłu, co będę robił, jak dorosnę. Myślałem o muzykowaniu, o prawniku, o lekarzu, ale nie byłem pewny niczego." (http://www.superseventies.com/ssandersonsquire.html) |
| 1964 | Squire: "Miałem 16 lat, był rok 1964, pojawili się The Beatles i byłem ja i mój kolega, który dostał gitarę i powiedział do mnie: 'Chris, jesteś wysoki. Czemu nie weźmiesz gitary i nie staniesz się gwiazdą basu?' To było to. Miałem duże ręce, a to oznaczało, że mogę grać na basie." (http://www.superseventies.com/ssandersonsquire.html). |
| 1965 - 1965.koniec The Selfs |
W londyńskiej dzielnicy Wembley gra w lokalnym zespole The Selfs. Grupa nagrała płytkę celuloidową Heatwave w 1965. Pracuje jako sprzedawca w sklepie z gitarami Boosey & Hawkes. Pierwszą basówkę kupił sobie z powodu zniżki w sklepie za 30 funtów. Wybrał grę na gitarze basowej, bo "wyglądało na to, że jest łatwiejsza, ma cztery struny zamiast sześciu". The Selfs przed połączeniem się z High Court grali w składzie: Chris Squire (bas, śpiew), Andrew Jackman (klawisze), Martyn Adelman (perkusja), Chris Slater (śpiew), John Wheatley (gitara solowa). Poprzednikiem Adelmana na perkusji był Mick Richardson, z którym zespół nagrał swoje pierwsze demo I Can't Explain. Jest to pierwsze nagranie Chrisa Squire kiedykolwiek. Grał na basie i śpiewał w tle. Nardelli: "Zacząłem grać na gitarze w wieku 12 lat. Wystartowali wtedy The Beatles i cała rewolucja pop. Byłem temu zupełnie oddany i chciałem być częścią tego, jak miliony chłopaków. The Beatles byli moimi pierwszymi idolami, zanim przyszli The Who i The Animals. Kiedy miałem 14 lat po raz pierwszy byłem w Marquee. Grali The Yardbirds z Claptonem na gitarze. Marquee był moją wielką inspiracją do stworzenia własnej grupy. Grałem dookoła z przyjaciółmi bluesy i słuchałem Leadbelly'ego oraz Sonny Boy Williamsona. Kilku z nas zebrało się w zespół High Court. Naszym lokalnym rywalem była grupa The Selfs, którzy grali w Hallu kościoła Kingsbury w każdy piątek. Pierwszy raz widziałem ich na konkursie młodych talentów w Country Club w Hampstead, gdzie grałem na gitarze z High Court. Zagraliśmy kilka numerów r&b, a oni dali parę piosenek Tamla Motown, co wywarło na mnie wrażenie, szczególnie ich interpretacja Heatwave, Martha & the Vandellas. Pamiętam riffy basowe Chrisa, które już wtedy były fantastyczne, motoryczne i oryginalne. The Selfs wygrali konkurs, a ja w zamian spotkałem tam śliczną dziewczynę z Niemiec, Heidi." (wywiad ze Steve'm Nardelli, http://www.bondegezou.demon.co.uk/iv/sninterview.htm). Adelman: "Andrew Jackman był poważnie wykształconym muzykiem. To on trzymał nas w kupie na początku. Slater miał obsesję na punkcie swojego wizerunku, co dla wokalisty było raczej dobre. Był prawdziwym 'modsem' w skórzanej kurtce." (wywiad z Martynem Adelmanem, http://www.bondegezou.demon.co.uk/iv/mainterview.htm). |
| 1965.koniec - 1967.11 |
The Syn wywodzą się bezpośrednio od dwóch północno-londyńskich zespołów The Selfs oraz High Court. Nardelli: "Krótko po konkursie talentów, High Court zmieniło nazwę na The Syn i ja zacząłem być wokalistą. Nazwa The Syn został wymyślona przez Johna Paintera, naszego gitarzystę. Pod koniec 1965 Selfs i Syn połączyli się zachwując nazwę The Syn, ale grali numery Tamla. Z oryginalnego Syn zostałem ja i John Painter (gitara solowa), zaś z The Selfs przyszli Chris Squire (bas, śpiew), Andrew Jackman (organy, śpiew), Martyn Adelman (perkusja). Pierwszy koncert zagraliśmy w mojej szkole, Kingsbury County School. Były to 3 numery, które przećwiczyliśmy: I'll Keep On Holding On, The Marvelettes, poza tym Heatwave i coś, czego już nie pamiętam. Odnieśliśmy duży aplauz i The Syn zaczęli się naprawdę." Nazwa The Syn nie znaczy nic szczególnego, oprócz tego, że wyglądała i brzmiała dobrze. Chcieliśmy 3-literową nazwę z powodu The Who. Adelman: "Szukali perkusisty, a ponieważ znałem Chrisa, przyjęli mnie. Kiedy doszedłem, jestem pewny, że zespół nazywał się The Syn. Było dla mnie oczywiste od wczesnych muzycznych doświadczeń, że Chris będzie sławny. Mieliśmy świetną zabawę na scenie w sekcji rytmicznej, ponieważ znaliśmy się dobrze i nie było nigdy dwóch takich samych występów. Byliśmy, jak maszyna." Nardelli: "Zespół grał covery Tamla. Byliśmy jedną z pierwszych grup grających taką muzykę. Pierwszą oryginalną piosenką była napisana przeze mnie Grounded, potem znalazła się na stronie B naszego pierwszego singla. Przewaga grupy leżała w świetnych harmoniach wokalnych Andrew i Chrisa, obu członków chóru chłopięcego. Andrew był prawdziwym talentem muzycznym, robiąc aranżacje i struktury muzyczne. Pochodził z muzycznej rodziny i uczył się w Trinity College of Music. Smutne było dla mnie, kiedy dowiedziałem się, że ostatnio odszedł." Nardelli: "Razem z Chrisem byliśmy dobrymi przyjaciółmi i często chodziliśmy do klubów na dziewczyny. Pamiętam, że raz skoczyliśmy na występ The Who w Railway Hotel w Harrow. Niestety razem ze swoim gangiem był tam Chris Slater, którego zastąpiłem jako wokalista. Chris i ja obejrzeliśmy świetny koncert The Who, poznaliśmy dwie dziewczyny i wyszliśmy razem, ale gang czekał na nas, aby zemścić się za Slatera." Nardelli: "Naszym pierwszym menadżerem był Paul Korda, który zarzekał się, że nie ma powiązań z producentem filmowym Alexandrem Kordą. Załatwił nam wiele koncertów, zrobił mnóstwo reklamy i napisał nasze pierwsze demo Merry-Go-Round. Na pewnym koncercie w Lyceum graliśmy wspólnie na scenie z przyszłymi Fleetwood Mac." Na wiosnę 1966 roku rzeczy zaczęły się mieszać. Najpierw odszedł John Painter, którego zastąpił Peter Banks, a niedługo potem Martyn Adelman został zastąpiony przez Gunnara Hakenarsona z Islandii. Wymianę muzyków inaczej widzi Adelman. Adelman: "Słyszałem, że Squire i reszta szukają gitarzysty solowego, a wiedząc, że Banks grywał na gitarze w koledżu, zadzwoniłem do niego i zaaranżowałem spotkanie z Chrisem. To było proste, ale nigdy nie dostałem żadnego podziękowania od Petera. Takie jest życie." Adelman: "Jeśli powiem, że się zakochałem, to mi uwierzysz? Z perspektywy czasu było to śmieszne. Opuściłem zespół dla dzieczyny, gdyż nie mogłem znieść rozłąki." Nardelli: "Bardzo przeżyłem odejście Johna, który był jedynym członkiem mojej oryginalnej grupy i starym przyjacielem. Ale trzeba też przyznać, że nie pasował do grupy. Nie mogłem uwierzyć, że chciał od nas odejść, gdyż był poniewierany. Mieliśmy też wtedy nowego menadżera, Petera Huggetta, basistę Lonnie Donegana. Dunnar Hakenarson przybył do nas z Islandii razem z basistą mając nadzieję na grę w zespole. W Islandii grali w dobrej grupie Tonar. Kręcili sie wokół Denmark Street, gdzie ich spotkaliśmy. Denmark Street było wtedy centrum muzycznego biznesu, z wieloma agencjami reklamowymi i małymi studiami. Bar kawowy Gioconda był muzyczny cały dzień. Byliśmy pod wrażeniem Gunnara, który miał pełny zestaw Ludwiga i okazał się świetnym perkusistą. Był bardzo lubiany, miał duże poczucie humoru i łatwo dopasował się do grupy. Gunnar wprowadził się do Chrisa Squire'a, który mieszkał wtedy w Kingsbury. Nowy zespół dostał pierwszy dobry angaż w lecie w Valbonne Club w Cannes. Niestety oni bardziej potrzebowali trupy kabaretowej i po 3 tygodniach zostaliśmy wylani za głośną grę. Wróciliśmy do Londynie nieźle zgrani." Zaraz po powrocie zmienili menadżera, którym został Kenny Bell (dzisiaj prowadzi Jethro Tull). Mieli przesłuchanie w Marquee przez Johna Gee, po którym dostali możliwość zagrania w jego klubie. Debiut w Marquee odbył się 26 sierpnia 1966, razem z grupa Gary Farr & The T-Bones. Udział Emersona w tej ostatniej jest problematyczny. The Syn zmienili nieco repertuar, nie grali już soulu, a bardziej psychodelię. Koncertowali. Mieli w miarę regularne, cotygodniowe występy w Marquee. Do końca roku było 9. We wrześniu grali z The Move i Action. 13 grudnia z The Animals, 20 grudnia ze Spencer David Group, a 29 grudnia z Pink Floyd. Nardelli: "W tym czasie zaczęlismy pisać własny materiał, który głównie pochodził ode mnie i Andrew. Powstały Kids Are All Dancing i Gangster Opera, 4 Hour Technicolour Dream, Mr White's White Flying Machine, Flowerman Opera." W 1966 roku nagrywają dwie pocztówki Heatwave oraz Reach Out I'll Be There. The Syn poszli jednak śladami psychedelii. Początek 1967 roku to oczywiście cotygodniowe koncerty w Marquee. 24 stycznia 1967 grają dla Jimi'ego Hendrixa. Nardelli: "Hendrix wystąpił w Marquee tylko raz, ale była to jedna z ciekawszych nocy w klubie. Na widowni były wszystkie gwiazdy rocka, jakie mogłeś sobie wymarzyć, The Beatles, Rolling Stones, Clapton i inni. Hendrix był przyjacielski i grał nieprawdopodobnie dobrze i bez wątpienia był dla mnie największym gitarzystą. W tym okresie nasz menadżer załatwił nam pierwszy kontrakt nagraniowy z Deram, która była nową wytwónią odpaloną przez Decca do nagrań artystów psychodelii. Dobrze znałem Cata Stevensa, który grając na gitarze I Love My Dog, powiedział mi, że Deram wydaje to na płycie. Cat i Syn byli pierwszymi artystami, z którymi podpisano kontrakt." Dobra passa koncertowa w Marquee trwa do czerwca 1967. Wtedy wychodzi 1-szy SP zespołu dla Deram. Debiutowali w czerwcu 1967 singlem Created By Clive / Grounded, który jednocześnie wydała grupa The Attack (zwyczaj wtedy niektórych wytwórni m.in. Decca). Obie wersje się podobały, ale nie na listach. Raczej w środowisku flower-power. SP został wydany w USA, ale jako demo dla stacji radiowych. Piosenka Grounded jest dosyć ciężka. Czuje się dobrego basistę od samego początku. Tempo nie jest zbyt szybkie, w tle organy i dużo chórków. Wokalista śpiewa trochę nonszalancko z niewielkimi wpływami Hendrixa. Nardelli: "Dostaliśmy piosenkę Created By Clive do nagrania, ale mój śpiew był okropny, więc oddano ją grupie The Attack. W międzyczasie dokonalismy ponownego jej nagrania i wydaliśmy ją." W lipcu jeden, a w sierpniu dwa koncerty w Marquee. Okres ten jednocześnie dla Chrisa i Petera Banksa oznacza wejście w ruch flower-power i eksperymenty z narkotykami. Od 11-13 sierpnia 1967 byli na 7th National Jazz & Blues Festival w Windsor, którego organizatorem był Marquee Club. 50 000 ludzi. Drugi SP 14-Hour Technicolour Dream / Flowerman, wydany 1 września 1967, upamiętniał pokaz multimedialny w Alexander Palace 29-30 kwietnia 1967. Oba utwory są warte posłuchania podobnie, jak na poprzednim SP. Ten SP wydano we Francji, gdzie piosenka była w Top 10. Został też wydany w Niemczech. Strona A jest dosyć rytmiczna. Ciągle w tle gra gitara, która brzmi, jak dźwięki z grzebienia. W związku z piosenką 14 Hour Technicolor Dream grupa była posądzana o oparcie tekstu na odjeździe LSD, ale stanowczo temu zaprzeczali. Nie powstrzymało to jednak francuskiej telewizji przed zakazem prezentacji piosenki. Koncerty The Syn były żywiołowe. Od strony scenicznej zespół emulował walki uliczne. Drugi SP był hitem w Niemczech i Francji, ale nie w Anglii. Z tego powodu grupa dużo podróżował do Europy. Na jesieni nagrywali dla telewizji francuskiej. 3 tygodnie grali na okrągło w Tuluzie i Paryżu. W październiku i listopadzie 1967 odbyły się 3 koncerty w Marquee. Był to już łąbędzi śpiew. Na jesieni po wydaniu singli wystąpiły dwie zmiany perkusistów, Hakanarssona wymienił Chris Allen (perkusja), wreszcie Allena wymienił Ray Steele (perkusja). Według zeznań Nardellego, czasem pomagał im Mick Richardson (perkusja) z The Selfs, jeśli byli w kłopocie. Nardelli: "Gunnar powiedział nam, że odchodzi i wraca do Islandii. Dla grupy to był duży szok i z perspektywy czasu, początek końca. Zastąpił go Ray Allen, a potem Chris Allen. Syn nie byli już jednak tacy sami. Później dowiedzieliśmy się, że Gunnar miał poważne kłopoty psychiczne, cierpiał na agorafobię. Grał potem w dobrym zespole rocka progresywnego w Islandii, Trubot, ale problemy zdrowotne nie opuściły go. Zmarł w 2001 roku."
The Syn (od lewej): Peter Banks, Andrew Jackman, Chris Allen lub Ray Steele, Chris Squire, Steve Nardelli Rozpad The Syn nastąpił definitywnie w lutym 1968. Peter Banks dołaczając do nowego pomysłu Chrisa Squire'a zamierzał utrzymać razem z nim The Syn i jechać na dwóch kobyłach, ale to nie wyszło. Nardelli ożenił się i zaczęły go interesować butiki z ciuchami. Chris Allen ustatkował się gdzieś ze swoją partnerką. Chris Squire i Peter Banks wpadli w kulturę flower-power po uszy. Nardelli miał propozycję wokalu we Free, Squire ciągnął go także do Mabel, ale Nardelli wolał ciuchy. Razem z człowiekiem z rodziny królewskiej otworzyli butiki i w wieku 21 lat kupił sobie Rolls Royce'a. Jako Steve Nardell wydał dla Decca dwa single. Andrew Jackman przerzucił się w świat studiów dźwiękowych i produkcji nagrań. |
| 1967.11 - 1968.07 |
Banks i Squire tworzą Mabel Greer's Toyshop. Skład grupy: Pete Banks (gitara), Clive Bailey (gitara, śpiew), Chris Squire (bas), Tub Thumper (perkusja), potem zamiast Tuba był John Cymbal. Pierwsze próby zaistnienia zespołu odbyły się już w październiku, kiedy użyli tej nazwy podczas koncertu w klubie Middle Earth 1 października 1969 wespół z Crazy World of Arthur Brown. Zespół na wpół tajemniczy, żył krótko do lata 1968 w psychodelii klubów wokoło-londyńskich np. Happening 44 oraz Middle Earth. W styczniu 1968 zagrali pierwszy poważny koncert. Było to w Marquee wspólnie z The Nice. Grupa Mabel Greer's Toyshop miała vana Ford Thames, który przemierzał liczne szlaki od klubu do klubu i regularnie można go było zobaczyć w West London. Jedynym nagraniem, jakie zrobili była sesja w programie radiowym BBC John Peel's Night Ride, emisja w dniu 3 kwietnia 1968. Zagrali wtedy Electric Funeral, Images of Me and You, Janetta, Beyond and Before. 3 z tych nagrań oprócz Funeral zostały wydane na albumie Dustbin Full of Rubbish w 1974 roku. Są świadectwem wczesnych Yes. Brzmienie grupy to covery soulowe i acid-rock z West Coast. Niewiele zarabiali, ale grało im się świetnie. Bez Andersona mieli 3 demo: Beyond And Before, Electric Funeral, Get Yourself Together. W końcu marca 1968 mieli przesłuchanie i spodziewali się kontraktu płytowego z MCA, ale wytwórnia odrzuciła ofertę, uznając ich za zbyt psychodelicznych. 2 maja grają w Marquee. W czerwcu i lipcu rozpoczynają próby w piwnicy klubu Lucky Horseshoe. Gra z nimi Bruford. Na początku lipca śpiewa z nimi Anderson, a od połowy lipca gra Peter Banks. Wtedy powstaje nowy szyld, Yes.
Mabel Greer's Toyshop. Chris Squire pierwszy od prawej. W lipcu dochodzi Anderson, którego Chris poznaje w klubie La Chasse. Dla zespołu oznacza to reorganizację. "Chrisa i Jona przedstawił menadżer klubu Marquee. Byli w barze i pili drinki. Jon popatrzył na Chrisa i ocenił, że jest w typie Simona i Garfunkela, więc kiedy Chris zapytał go jaką muzykę lubi, odpowiedział, że Simona i Garfunkela. Chris zgodził się z tym. Nieco później napisali razem piosenkę Sweetness i zaraz potem powstali Yes." (Scott Cohen, Chris Squire: The Survivor, Circus 25.11.1976). |
| 1968.07 - dziś Yes |
Kliknij i poczytaj o Yes. |
| 1973 | Chris ożenił się z Nikki. |
| 1974 | Squire kupił sobie piękny dom w Virginia Water i zbudował tam studio. Yes nagrywali tam album Going for the One. Nagrywał tam także swój album solowy Fish Out of Water z pomocą Andrew Jackmana z The Syn. Również w tymże roku Chris, Andrew i Steve założyli firmę NarSquiJack Productions. Nagrywali m.in. zespół soulowy D-Dancer, który wydawał dla Atlantic. |
| 1975.11 | Chris wydaje swój pierwszy album solowy, zgodnie z założeniami członków Yes. Tytuł Fish Out of Water (Ryba z Wody). Ryba to oczywiście przezwisko Chrisa. #25 UK, #69 USA. Płyta nagrana w Virginia Water and Morgan Studios, 1975, produkcja Greg Jackman. Muzycy: Bill Bruford (perksuja), Chris Squire (bas, gitara, śpiew, aranżacje, producent), Patrick Moraz (klawisze, syntezator basowy), Adrian Brett (woodwind), Jim Buck (horn), Mel Collins (sax), Julian Gaillard (dyrygent smyczków), Jimmy Hastings (flet), Andrew Jackman (fortepian, fortepian elektr, klawisze), Barry Rose (organy, organy rurowe), David Snell (harfa), John Wilbraham (kierownik sekcji dętej), Andrew Pryce Jackman (fortepian, dyrygent. fortepian elektr, orkiestracja), Nikki Squire (śpiew, żona). "W wielu momentach ociężała i czasem wybuchowa muzyka odbija osobistą biochemię Ryby, jak od dłuższego czasu nazywają Chrisa. (To datuje się od tych dni, kiedy wszyscy członkowie Yes byli zmuszeni dzielić się dostępem do łazienki, a Bruford podobnie, jak inni krzyczeli do niego 'Hej, Ryba!'). Squire jest zasadniczo powolny i myślący, ale czasem posuwa się do porywów (...). Od dawna zauważono, że połączył on atrybuty Johna Entwistle'a i Jacka Brucea zarówno w brzmieniu, jak ekspresji, ale jest także Squire kompozytor i wokalista, który wnosi duży wkład do brzmienia Yes. Już w pierwszych taktach Hold Out Your Hand można go bardzo zaobserwować, a starsi fani odczują szok po rozpoznaniu sekcji rytmicznej Squire-Bruford. Kameralne, wysokie harmonie wokalne tworzą brzmienie, które przywołuje wspomnienia skromnego koncertu w miasteczku, kiedy Yes nie byli jeszcze sławni. Jedną z zaskakujących cech tego albumu jest nieobecność gitary solowej. To nie jest kwestia zamiany gitary basowej na solową. Chris sporadycznie wchodzi w zwariowane struktury i tak samo rzadko odrywa się od grania w tle. To raczej pomoc jego starego druha Andrew Jackmana, który grał na klawiszach w zespole The Syn, jego orkiestracje i aranżacje przesuwają muzykę z naturalnych koncepcji uwzględniających gitarę solową, w nowy wymiar. Czasem wydaje się, że partie sekcji rytmicznej były zrobione najpierw, a w wielu przypadkach orkiestra czy klawisze dodano w celu wzbogacenia struktury tonalnej. Album jest jak spirala, jedno nagranie płynnie przechodzi w następne, natomiast You By My Side z aranżacją fortepianową, kładzie dywan pod wokal Chrisa i jego żony Nikki, pomagającej w wyższych nutach. Najdłuższym, i jednocześnie kończącym stronę A utworem jest Silently Falling, który rozwija się silnie po fletowo - obojowym wstępie. Po cichym pasażu na 3/4, przechodzi w rock z solo Patricka Moraza i kończy się długim wyciszeniem. Lucky Seven jest w metrum 7/4 z otwarciem Andrew na fortepianie elektrycznym, do którego dołączają Chris i Bill z pięknymi czasowo i kontekstowo rytmami, które rockują na wskroś tego najbardziej funky nagrania, jeszcze z solówkami Mela Collinsa na saksofonach tenorowym i sopranowym. Safe jest nadłuższym nagraniem i najbardziej niezwykłym z punktu widzenia sygnatur czasowych, gdzie Chris przepuszcza dźwięk basu przez phaser w miarę, jak kompozycja postępuje z coraz większymi emocjami, a bas wkrada się zewsząd, jak jaskiniowa bestia. Smyczki niosą od czasu do czasu spokój Debussy'ego i wtedy Bruford wykuwa rytm, dopóki wszystko nie opadnie w pomrukującą elektronikę. W tej piosence bas dąży do dominacji bardziej, niż powinien, ale Chris powiada, że nic nie jest perfekcyjne." (Chris Welch, MM 1975, recenzja). |
| 1976.03 | Wydanie singla Lucky Seven / Silently Falling w USA. |